A po nas choćby potop

Drukuj

rząd

Dzień 16 listopada 2016 roku to był dzień hańby polskiej demokracji i polskiego parlamentaryzmu. Decyzja rządu obniżająca wiek emerytalny dla mężczyzn do 65 lat oraz kobietom do 60 lat sprawiła, że zacząłem się naprawdę zastanawiać nad sensem demokracji. Okazuje się, że gdy bezpieczniki nie działają, to pozbawiona ich demokracja jest niebezpieczna. Mamy tu jaskrawy przykład demokracji, która zamieniła się na naszych oczach w dyktaturę cynicznej większości. W karykaturę państwa obywatelskiego. W rządzenie realizowane na podstawie sondaży wyborczych. Jak inaczej można nazwać sytuację, że większość nagle postanowiła się zabawić kosztem przyszłych pokoleń? Że rodzice postanowili okraść swoje dzieci i wnuki? Bo choć to drastyczna opinia to jednak innej prawdy tutaj nie ma. To nie jest wina polityków. To, że oni dla zdobycia władzy, a potem dla jej utrzymania zrobią wszystko, to historia już wielokrotnie pokazała. To wina nas wszystkich. Naszego nieuctwa, analfabetyzmu ekonomicznego. To wina nas właścicieli firm, którzy nie poświęcili swoich cennych kilkunastu minut na uświadamiającą rozmowę ze swoim pracownikiem. To wina wykładowców i nauczycieli akademickich, którzy za garść miedziaków uczestniczą w taśmowej produkcji nowej papierowej polskiej antyinteligencji. To wina tych, którzy ciągle uparcie twierdzą, że polityka ich nie interesuje. Zacznijmy od siebie i spójrzmy w lustro, ale też nie przesadzajmy z samobiczowaniem. To jednak przede wszystkim wina tych, którzy ostatnio przy urnie wyborczej zagłosowali, tak jak zagłosowali. Tak- Ty drogi wyborco PIS jesteś dla mnie od dzisiaj złodziejem i co gorsze złodziejem okradającym nie byle kogo, a swoją własną rodzinę i to tą najbardziej bezbronną, bo często jeszcze niepełnoletnią bez prawa wyborczego.

Już bez decyzji Sejmu IX kadencji luka w systemie emerytalnym wyniesie w tym roku ponad 40 miliardów złotych. To oznacza, że tyle corocznie brakuje w systemie emerytalnym. Co ciekawie na podobną kwotę, czyli 40 miliardów złotych, sam nasz kochany rząd (!) wyliczył łączny koszt zmian wprowadzonych tą nieszczęsną środową ustawą w samych tylko latach 2016-2019. 40 miliardów w tą. 40 miliardów w drugą stronę to są kwoty i tak dla mnie abstrakcyjne, ale jak określić kwotę 218 miliardów złotych? Ta kwota to prognozowany deficyt Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, czyli różnica między jego zobowiązaniami a wpływami w 2060 roku, a została wyliczona na podstawie zamówionego raportu ZUS opublikowanego pod tytułem ,, Prognozy wpływów i wydatków funduszu emerytalnego do 2060 roku”. Te 218 miliardów złotych to jednoroczny deficyt jeszcze bez uwzględnienia decyzji PIS o obniżeniu wieku emerytalnego. Najgorsza sytuacja będzie już stosunkowo niedługo, bo w latach 2023-2025, więc może dzisiejsi parlamentarzyści PIS, którzy podnieśli rękę za tą ustawą sami się przekonają na własne oczy co właśnie zrobili. Na emeryturę przejdzie wtedy wyż powojenny z jeszcze stosunkowo wysokimi emeryturami, będącymi pozostałością po systemie zdefiniowanego świadczenia. Dopiero później sytuacja FUS się na chwilę poprawi, bo na emeryturę trafią osoby z niżu lat 60. z relatywnie niższymi emeryturami, gdzie kapitał początkowy z systemu zdefiniowanego świadczenia odgrywa coraz mniejszą rolę, a coraz większą indywidualnie wpłacone składki. Sytuacja zacznie się ponownie pogarszać około 2040 roku, kiedy na emeryturę przejedzie wyż z lat 80tych, natomiast proces podnoszenia wieku emerytalnego zakończy się. Jak widać wydolność systemu jest ściśle powiązana z piramidą demograficzną. A tych wskaźników nie da się w krótkim okresie zmienić. Pasuje tu cytat z Gabriela Marqueza ze ,,Stu lat samotności” – ,,Pierwszy z rodu jest przywiązany do drzewa, a ostatniego zjadają mrówki”.

Najbardziej zdumiewa mnie jak PIS i np. wicepremier Morawiecki wyobraża sobie pogoń ekonomiczną za takimi na przykład Niemcami. Przeciętny Niemiec pracuje 41 lat. Dziś przeciętny Polak dziewięć lat krócej. Przeciętny Niemiec wytwarza w ciągu godziny równowartość 42 euro. Przeciętny Kowalski równowartość 10 euro. By dogonić Niemców PIS i wicepremier Morawiecki właśnie zaordynował nam przywilej pracy jeszcze krótszej. Tymczasem Niemcy i Angela Merkel właśnie fundują swoim obywatelom wydłużenie lat pracy. Szybciej emeryturę będzie można dostać tylko na Białorusi i w Rosji. Back to ZSRR. Kaczyński, Łukaszenko, Putin. Powiedzmy sobie prawdę. Cuda się zdarzają, ale tutaj cudu nie będzie. Ja wiem, że wiara to dla wyborcy PIS słowo klucz, ale liczby i demografia brutalnie nas sprowadzą na ziemię. W tej chwili na jednego emeryta przypada trzech pracujących. W 2060 roku będzie jeden do jednego. Wynalezienia penicyliny i antykoncepcji spowodowało, że klasyczny system ZUSowski musi zostać skorygowany, bo z demografią nie wygramy. Chyba, że sprowadzimy sobie do Polski emigrantów, których przecież wyborca PIS i Jarosław Kaczyński wsłuchujący się w jego głos nie chce, bo wraz nimi nadejdą pierwotniaki i pasożyty.

Jedyna rada więc to ciężka praca i jeszcze raz praca, praca. Krzywdzące stwierdzenie, że Polak równa się złodziej, dzięki ciężkiej pracy Polaków zagranicą odeszło do lamusa. Nadchodzi nowy stereotyp Polaka, który będzie słusznie sprzedawany zagranicą. To roszczeniowy, rozmodlony, ksenofobiczny, kłótliwy Polak leń. Polak daj, daj, daj. Wstyd mi za Pana, Panie Mateuszu Morawiecki. Sekcja specjalna zawsze lojalna! 16 listopada pokazał, że doczekaliśmy się po 27 latach ekipy tak lekkomyślnej i nieodpowiedzialnej, która w imię zdobycia i utrzymania władzy nie cofnie się już przed niczym. Obawiam się jednak, że potem jak mawiał kiedyś klasyk z Białegostoku Krzysztof Konowicz to już niczego nie będzie, bo ten kto będzie chciał sięgnąć po władzę i to odkręcić, będzie musiał obiecać krew, pot i łzy. Słaby to slogan wyborczy i z takim sloganem słaby będzie też wynik.

Czytaj również
  • endek

    Za problemy demograficzne jest odpowiedzialna wyłącznie lewica. Absolutnie, w pełni, niezaprzeczalnie, bezdyskusyjnie i w 101%. Przyznanie tego faktu to podstawa do dalszej dyskusji.