Entliczek-pentliczek

Drukuj

palenie pieniędzy

Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że lubię sobie poharatać w gałę. Lubię też sobie pooglądać jak inni haratają w gałę. Nic więc dziwnego, że, żyjąc w Gdyni, serce mi rośnie gdy patrzę na tabelę ligi, a tam Areczka puka do bram ekstraklasy. Przyznaję się, że nie jestem w stanie chodzić na pierwszą (drugą) ligę. To nie na moje zdrowie. Czasami próbuję, ale mimo pięknego stadionu poziom sportowy jest tak dramatycznie niski, że na dłuższą metę wymiękam. Oni tak kaleczą ten piękny sport, że przepuszczając tylko przez pryzmat sportowy mecz, przypomina się Kult i Kazik Staszewski. ,, Czy byłeś kiedyś w Kutnie na dworcu w nocy? Jest tak brudno i brzydko, że pękają oczy, oczy, oczy”. Na ekstraklasę jednak bym się przemógł i karnet wykupił i przymykając jedno oko, może by mi drugie nie pękło i  jakoś bym dał radę.

Entuzjazm mi jednak przechodzi, kiedy czytam na portalu Weszło, że najhojniejszym i najbardziej szczodrym mecenasem polskiego futbolu jest… Miasto Kielce. Nie Prezes Wisły Cupiał, nie Rutkowscy z Poznania, nie Mioduski&Leśnodorski Company z Legii, a podatnik z Kielc. Cytuję: ,,W końcówce 2015 roku Korona otrzymała zapowiedź kolejnej miejskiej dotacji, kroplówki, która pozwala kielczanom wegetować w Ekstraklasie. Dwanaście miesięcy temu było to 7,8 miliona złotych, niemal wyszarpane radnym, którzy mocno protestowali przeciw dotowaniu kieleckiego klubu. Pół roku później kolejne 2,8 miliona, bo przecież Korona się utrzymała w najwyższej lidze. No i wreszcie przedwczoraj, 3,8 miliona złotych w budżecie na 2016 rok”. Razem piętnaście milionów złotych. Jeden sponsor, jedno źródło. Nie łączny przychód z praw telewizyjnych, od drobniejszych sponsorów i dnia meczowego. Piętnaście milionów złotych, by żyło się nam lepiej, to znaczy piłkarzom i działaczom z Kielc żyło się lepiej. Ten artykuł sprawił, że zechciało mi się pogrzebać głębiej w sieci i znalazłem coś takiego na przykład, że najwyższy udział głównego sponsora w budżecie mają w Górniku Łęczna, gdzie Bogdanka wykłada na Górnika jakieś 6 milionów złotych rocznie. Co ciekawe, ta patologia to oczywiście nie tylko Kielce. W Gliwicach na dzisiejszego lidera Ekstraklasy Piasta miasto wydało w latach 2011-2014 35 mln złotych. W Zabrzu Pani Prezydent Małgorzata Szulik utopiła w Górniku Zabrze w latach 2012-2014 18 mln złotych. Oprócz tego kolejne 120 mln poszło z kasy miejskiej na stadion. Stadion miał być wybudowany w dwadzieścia miesięcy. Budowa zaczęła się w 2011tym. Mamy 2016 rok, a stadionu dalej nie ma. Prezydent Bytomia miasta dotkniętego bezrobociem związanym z zamykaniem kopalń wydał 10 mln złotych, a teraz planuje wydać kolejne 50mln na stadion. Na szczęście opornie mu to idzie. W Katowicach wydano 20 mln w latach 2010-14, a w Chorzowie w tych samych latach 10 mln. Tą listę mógłbym ciągnąć w nieskończoność.

Wracamy do mojej rodzimej Gdyni. Też sprawdziłem. W maju tego roku miasto ogłosiło zamówienie publiczne w zakresie „Promocja Gminy Miasta Gdynia przez zespół piłki nożnej”. Oferty mogły przedstawić kluby, które prowadzą drużyny od III ligi w górę. W zamian za miejskie pieniądze musiały się zobowiązać min.: do umieszczenia logo Gdyni na koszulkach meczowych, banerów reklamowych na stadionie podczas spotkań, a także na stronach klubowych oraz wszelkich materiałach promocyjnych. Wyniki ogłoszono 10 lipca. Podpisane umowy obowiązują do 30 listopada. Na ich mocy Arka otrzymała 2 116 140 złotych wraz z VAT. Natomiast Bałtykowi przyznano 240 tysięcy złotych. Ta kwota oznacza wzrost nakładów miasta na promocję poprzez drużynę I ligi w porównaniu z poprzednią rundą. Wiosną Arka otrzymała niecałe 1,8 miliona złotych. Jednak szybko okazało się, że nie są to wszystkie promocyjne pieniądze, które trafią na ul. Olimpijską z magistratu. 21 października ogłoszono, już w trybie tzw. zamówienia z wolnej ręki, konkurs pod tytułem: „Promocja Miasta Gdyni przez zespół piłki nożnej mężczyzn Arka Gdynia w rozgrywkach rundy jesiennej sezonu 2015/2016.” Miesiąc później zamówienie dedykowane tylko temu klubowi zostało rozstrzygnięte. Arka otrzymała 450 tysięcy złotych z VAT. Oznacza to, że Gdynia z tytułu promocji wypłaci w tym półroczu rekordową kwotę dla Arki. Łącznie będzie 2 566 140 zł z VAT. W najbliższych dniach powinno okazać się kolejne ogłoszenie o zamówieniu publicznym w zakresie promocji miasta poprzez piłkę nożną w 2016 roku. Tak naprawdę to po odjęciu VATu i zapłaceniu za stadion zostanie na pół roku około 1 mln złotych do przejedzenia. Dla porównania w marnym piłkarsko sezonie 2013/14 miasto z tytułu promocji wypłaciło klubowi ponad 4 miliony złotych. Sprawdziłem też jak ma się konkurencja z ligi i okazuje się, że Gdynia daje radę. Porównywalne pieniądze są tylko we wspomnianych już Katowicach, jak i w Płocku, Grudziądzu i Sosnowcu. Po tej dawce wiedzy przeszedł mi jako miejscowemu cały entuzjazm. W końcu jak Arka wejdzie do ekstraklasy to Prezydent Wojciech Szczurek na bank sięgnie głębiej do mojej kieszeni, a poza tym cały czas mam w pamięci pewną datę.

3 kwietnia 2009 roku niegdysiejsza prawa ręka Prezydenta Wojciecha Szczurka, były wiceprezydent Gdyni Jacek M., wtedy radny Gdyni, został skazany na karę 4 lat pozbawienia wolności w związku z aferą korupcyjną. 20 maja 2010 roku sąd apelacyjny obniżył wymiar kary do 3 lat. Na początku listopada 2013 roku opuścił zakład karny. Arka Gdynia za rządów Prezesa Jacka M., kupiła 40 meczy. To miasto delegowało Jacka M. do prezesury w Arce. W walce o ekstraklasę Arka kupiła 31 meczy z 34 możliwych. Czasami korumpowanie nic nie dawało, bo przeciwnicy kupowali ten sam mecz co Arka, tego samego sędziego  i wygrywał ten co dawał więcej, więc kibice, w tym i ja, do końca drżeliśmy o awans. Wszystko to się działo głównie za pieniądze pochodzące z miksu miasto/Ryszard Krauze. Łącznie, jak podaje blog Piłkarska Mafia, za korupcję w Arce Gdynia wrocławski sąd skazał ponad 30 osób, byłych sędziów, działaczy klubowych, obserwatorów PZPN oraz jednego z piłkarzy. Co ciekawe, po wyjściu z zakładu odosobnienia Pan Jacek M., dosyć szybko znalazł pracę u posłanki PIS Pani Arciszewskiej-Mielewczyk, gdzie pełni obecnie funkcję prezesa kontrolowanej przez nią spółki IBS. W rejestrach sądowych widnieje też jako szef innej spółki związanej z rodziną – Polskie Pierze i Puch. Jacka M. odnajdujemy również w kierownictwie spółki Easy.pl (dawniej jej udziałowcem był Mielewczyk), o której było głośno przy okazji sprawy zabytkowej zajezdni w Gdańsku. W tajemniczych okolicznościach w zajezdni bowiem wybuchł pożar, a w tym miejscu spółka chciała zbudować hotel. W korupcję zamieszana była też nasza legenda piłkarska Janusz Kupcewicz, który w trakcie procesu przyznał się do wręczania osobiście łapówek jako konsultant sportowy Arki w latach 2001-2003. Opowiadał też na procesie, że nie do końca pamięta komu wręczał łapówki, bo często był wtedy pijany i w sumie to niewiele pamięta. W nagrodę niedawno mieszkańcy Gdyni wybrali go z listy PSL do sejmiku wojewódzkiego rekordową ilością 9195 głosów.

Jak musi się czuć prywatny sponsor, który kupi klub piłkarski, a potem za własne pieniądze ma się ścigać z klubem, gdzie większościowym udziałowcem jest miasto? Klub przegra trzy mecze z rzędu, to jeszcze kibice z wdzięczności wybiją mu szyby w oknach, obrzucą stekiem wyzwisk, a jak umrze jego wspólnik, to będą skandować ,,jeszcze jeden”. Dla mnie ktoś taki to albo wariat, albo masochista. Chociaż z drugiej strony jak ma się czuć właściciel Bogdanki rywalizujący z państwowymi, wiecznie dotowanymi kopalniami? Jak mu się nie uda, to czeka go to samo, co Mariusza Waltera i Jana Wejcherta. Najgorsze, że według zapowiedzi PISu będzie jeszcze gorzej. Przybędzie więc donkiszotów, którzy będą musieli stawić czoło upaństwowionym wiatrakom w różnorakich branżach.

Nowe przedszkole, otwarcie kolejnych kierunków na miejscowym uniwersytecie, remont kolejnego odcinka drogi… Albo może niech te pieniądze zostaną w Twojej kieszeni i Ty zdecydujesz, zamiast kogoś, na co chcesz je wydać – czy…na opłacenie pensji piłkarzy Korony Kielce, Ruchu Chorzów, Arki Gdynia? Wybór mój drogi Czytelniku, pozostawiam Tobie. Tak, przy urnie wyborczej też o takich rzeczach decydujesz, mój ty zapalony Kibicu…

Czytaj również
  • Krzysztof Jarzyna

    Panie Bartłomieju – a co z równie zasłużonym dla historii miasta aczkolwiek dziś nieco już zapomnianym klubem SKS Bałtyk Gdynia? Czy są szanse że zobaczymy ich w określonej przyszłości choćby w 2. lidze (czyli dzisiejszej 1.)?

    • Bartłomiej Austen

      Dokładnie nie śledzę(taki słaby żart zarazem, bo w Gdyni na kibiców Bałtyku mówi się per śledzie), ale chyba są na 3miejscu w III lidze, czyli IVej, a chyba 1druzyna wchodzi wyżej. Kibiców trochę też dalej mają. Czasy jednak ekstraklasy się chyba długo nie powtórzą. Pzdr

      • Krzysztof Jarzyna

        A ja myślałem że śledzie to arkowcy (bałtyk to były kadłubki chyba..). Wracając do tematu klubu – Bałtyk to był w latach 80’ych jeden z największych klubów w Polsce (dokładnie 6.). Wiele sekcji (nożna, ręczna, siatkówka, koszykówka, lekkoatletyka, boks, żeglarstwo i inne) ponad 2000 aktywnych członków (znaczy się sportowców nie działaczy). Pamiętam jeszcze wspaniałą infrastrukturę na Olimpijskiej z przełomu lat ’80 i ’90 z której udało mi się wielokrotnie skorzystać za na prawdę drobną opłatą. Szkoda że dzisiaj już nic z tego nie pozostało.. Pytanie jak można było takiemu kolosowi
        pozwolić się rozsypać niemalże w pył? Może Pan zna historie upadku tej organizacji? Pozdrawiam.

        • Bartłomiej Austen

          Oczywiście, że Pan ma rację, a ja się pomyliłem. Niewybaczalna moja pomyłka. Śledzie to arkowcy, a Bałtyk to kadłuby. Co do upadku Bałtyku to rzeczywiście pamiętam lata 80te. Może bardziej z racji wieku końcówkę, bo chodziłem do Szkoły Sportowej i czasami trenowaliśmy na obiektach Bałtyku. Też z parę razy byłem na meczach 1 ligi, a Arka pałętała się wtedy w okolicach 3 ligi. Po transformacji zaczęło się to pod wpływem miasta nakierowującego sponsorów na Arkę odwracać. Tak gdzieś od 2000 roku to już Arka miała w mieście więcej kibiców. Bałtyk ostatecznie wykończył Krauze, który kupił od miasta tereny na których był stadion Arki, które to tereny przerobił na korty tenisowe. W zamian wsparł finansowo Arkę, która przeniosła się na stadion Bałtyku i to był już koniec tego klubu. Wszyscy sponsorzy przyłączyli się do projektu Krauzego i Szczurka, a Bałtykowi pozostała wegetacja.