Ja, Grzesio i Ja

Drukuj

grzegorz-schetyna-minister-spraw-zagranicznych

Jechałem wczoraj do chorego ojca do szpitala i słuchałem TOK FM. Załapałem się na kolejną żenującą relację na żywo z teatrzyku na Wiejskiej. Cudaki z Wiejskiej debatowali na temat votum nieufności dla rządu Beaty Szydło. Czego tam nie było? Było o Gepetto rzeźbiącym Pinokia. Beatka opowiadała historię o osiołku ze Shreka. Było o różnicy pomiędzy prostytucją, a partnerstwem i miłością. Grzesio oskarżał Jarka o to, że zepsuł grabki podczas zabawy w piaskownicy. Jareczek ripostował, że to nie on zepsuł, że jak przyszedł to grabki były już zepsute, a i wiaderko dziurawe. To nie my, to oni. Nie to oni, a nie my. I tak w kółko Macieju. Potem przyszedł niegrzeczny Pawełek i nasikał do tej piaskownicy i poszedł sobie, bo towarzystwo do zabawy mu nie odpowiadało. Z kolei Rysiek i Władziu popłakali się, bo Grzesio ich nie zaprosił do zabawy i sami musieli tak przyjść bez zaproszenia, a jak to tak w gości do piaskownicy bez zaproszenia. Ojoj-Nieładnie.

Klasyka. Jak to w piaskownicy. Ktoś komuś sypnął piaskiem w oczy. Ktoś komuś złośliwie rozdeptał babkę. Kto wygrał? Nikt. Wszyscy przegrali. Na pewno okazało się, że jeden się niezdrowo odżywia i cierpi na szkorbut, a drugi ma demencję starczą, mimo że wygląda jeszcze stosunkowo młodo.

Tymczasem za siedmioma górami, za siedmioma lasami gdzieś w realnym świecie kolejna firma upada. Blisko 35 mln zł zajęła skarbówka firmie MGM. Powód? Rzekomy udział w karuzeli VAT. Choć sąd nakazał wstrzymanie wykonania decyzji skarbówki, ta jak zwykle nic sobie z tego nie robi. W efekcie firma złożyła wniosek o upadłość. Spółka MGM na rynku działa od 2006 r. Zajmuje się dystrybucją sprzętu komputerowego, oprogramowania czy elektroniki konsumenckiej. „W każdym z 11 lat Spółka wykazywała zyski i w pierwszym kwartale 2017 roku również mamy wynik dodatni” – napisał w oświadczeniu prezes MGM. Spółka złożyła do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez inspektora UKS, który sporządził protokół w postaci poświadczenie nieprawdy w celu osiągnięcia korzyści majątkowych oraz niedopełnienie obowiązków. W efekcie machina urzędnicza ruszyła. W listopadzie pojawiły się kolejne kontrole w firmie, wykonywane przez III Mazowiecki Urząd Skarbowy. Jak informuje Prezes MGM Grzegorz Słoniewski: ,,w tej chwili firmowe dokumenty analizuje 13 inspektorów, podczas gdy przed zawiadomieniem do prokuratury było ich zaledwie dwóch.” Dziennikarze Money.Pl próbowali skontaktować się ze wspomnianym urzędem, ale po kilkunastominutowej konsultacji z naczelnikiem, powiedziano im, że muszą skontaktować się z rzeczniczką Izby Administracji Skarbowej w Warszawie. Okazało się, że to nic nie dało, bo to taka urzędnicza zabawa w głuchy telefon.

Niedawno zaczął się upadek Atlantic Wojciecha Morawskiego. Działającego w Polsce i zagranicą producenta bielizny. Jednym z powodów jego problemów była decyzja Urzędu Skarbowego, który nie chciał rozłożyć kilku milionów złotych zaległego podatku VAT w czasie. Notowana jeszcze w 2004 roku na 59 miejscu wśród najcenniejszych polskich marek firma realizowała swoje największe kontrakty w Rosji i na Ukrainie. To było około 60 procent przychodów Atlantica. Szło dobrze, więc spółka zainwestowała w centrum logistyczne w Kijowie. Rewolucja sprawiła, że Kijów stał się miastem oblężonym. Polskiego Urządu Skarbowego to nic, a nic nie obchodziło i urząd zażądał natychmiastowej zapłaty 4 mln zł podatku od centrum dystrybucyjnego. Prezes usiłował jeszcze negocjować spłatę w ratach, argumentując, że kłopoty, w jakich znalazła się spółka, są przejściowe i powstały nie z jego winy, ale wynikają z obiektywnych trudności na rynkach wschodnich. Nic to nie dało. Urząd skarbowy wiedział lepiej i zablokował konta Atlantica. Potem PNB Paribas wypowiedział linie kredytowe i rozpoczęła się egzekucja. Utrata płynności finansowej spowodowała, że prezes Morawski złożył w sądzie wniosek o upadłość. Działająca od 1993 roku firma dziś upada.

Na koniec historia z autopsji. Zawodowo pracuję od wielu lat w branży mrożonkowo-lodowej. Nie wiadomo dlaczego kiedyś obowiązujące stawki VAT na lody były na poziomie 7%, ale przy podwyżce VATu z 22% na 23% lody nagle znalazły się w stawce preferencyjnej 5%. Pewnego zaś razu do siedziby firmy P.P.H. Ewal wkroczył Urząd Skarbowy i kontrolerzy po kilkunastu latach działania firmy, nagle stwierdzili, że produkuję ona nie lody, a napój owocowy. W związku z tym przedsiębiorca będzie musiał zapłacić nawet do miliona złotych zaległego podatku VAT. Dla niego oznaczało to zamknięcie biznesu i utratę dorobku życia. Spór pomiędzy przedsiębiorcą a organami skarbowymi dotyczył tego co tak naprawdę jest produkowane w jego zakładzie. Dla obciążeń podatkowych ma to kolosalne znaczenie. Ponieważ dla lodów stawka VAT- u jest preferencyjna: 5 % (wcześniej 7 %), a dla napojów już nie : 23 % (wcześniej 22 %). Kontrolerzy skarbowi stwierdzili, że lizaki lodowe były sprzedawane wyłącznie w stanie płynnym; że zaliczają się do grupy produktów „pozostałe napoje bezalkoholowe” oraz że ten produkt nie powinien korzystać z żadnych preferencji podatkowych. W skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego przedsiębiorca napisał „Prowadząc postępowanie dowodowe organ skoncentrował się na stanie skupienia w jakim lody były transportowane do hurtowni czy też sklepów, a nie na tym w jakim stanie lód trafia do konsumenta ostatecznego” oraz „w żadnym przypadku, nawet jeżeli lód wodny był dostarczony przeze mnie w formie płynnej – produkt ten nie był sprzedawany konsumentowi ostatecznemu inaczej niż w postaci zamrożonej (…)”. Pan Kowalczyk zamknął firmę i poszedł na zasiłek. Z dwa lata temu wygrał oczywiście z fiskusem i wszyscy podatnicy, więc również Ty mój drogi czytelniku, złożyliśmy się na odszkodowanie. Firmy nie ma, ludzie stracili pracę, a urzędnikom państwowym, którzy do tego doprowadzili głos z głowy nie spadł.

PS. Gdy cudaki z Wiejskiej bawiły się w najlepsze  podczas debaty o votum nieufności, mijał dokładnie 111 dzień odkąd odwiedziłem notariusza celem przerejestrowania firmy z Warszawy do Gdyni. Do dziś mi się to nie udało. Skutkuje to utrudnieniami w odzyskiwaniu VATu, co przy eksporcie, czym się obecnie zajmuję, jest istotnym ograniczeniem kapitału obrotowego. Ostatni VAT odzyskałem za listopad. Dalej wierzycie w drony i elektryczne samochody i inne bajki z mchu i paproci wujka Morawieckiego?

Czytaj również