Nabroiło się

Drukuj

pusty sejm

Awantura aborcyjna, która skończyła się wyrzuceniem trzech posłów z klubu Platformy Obywatelskiej i niemalże rozpadem Nowoczesnej, przykryła w sumie znacznie ważniejsze rzeczy, które działy się tego dnia w Sejmie. Tego bowiem dnia Posłowie przegłosowali nową ustawę budżetową. Nowa Ustawa budżetowa przewiduje, że znowu będziemy mieli deficyt. Znowu zrobimy kolejny krok w stronę przepaści. W roku 2018 ma nie przekroczyć 41,5 mld zł, przy dochodach w wysokości 355,7 mld zł i wydatkach w kwocie 397,2 mld zł. Wzrost gospodarczy ma wynieść 3,8%. Deficyt sektora finansów publicznych jest planowany na poziomie 2,7%.

Prawa kobiet są niezmiernie ważne. Sam się podpisałem pod inicjatywą, którą dzięki skandalicznemu zachowaniu posłów opozycji wyrzucono do kosza, ale nie dajmy się zwariować. Spójrzmy na ostatnią awanturę w Sejmie na chłodno bez emocji. Zastanówmy się jakie konsekwencje miało nie skierowanie, lub ewentualne skierowanie projektu ,,Ratujmy Kobiety” do komisji, z której i tak ten projekt w tym Sejmie by nie wyszedł? Posłowie z Nowoczesnej, czy PO zagłosowaliby inaczej – to co to finalnie by dało? Spłycając temat odpowiem, że nic. Automatycznie przypomina mi się w Orkiestrową niedzielę – kiedy piszę ten tekst, inna piosenka twórcy hymnu Orkiestry – Wojtka Wąglewskiego:

,,Większość z tego, co dziś ważne na świecie

Za kilka lat utonie w klozecie

Większość z tego, co dziś zacne i prawe

Za kilka lat popadnie w niesławę.

I tylko to, co między nami

I tylko to, co nie da się za nic

Opluć lub skundlić, omamić

Na długo zostanie…”*

Tak jak mam żal do parlamentarnej opozycji, tak mam niestety dziś też duży żal do opozycji pozaparlamentarnej, która próbuje w tej chwili cynicznie wykorzystać swoje pięć minut nie rozumiejąc, że na współpracę z opozycją parlamentarną są skazani, jeżeli chcą odsunąć kiedyś PiS od władzy. Mam żal do opiniotwórczych lewicowych dziennikarzy, którzy nakręcają te samosądy. Kiedy oni w końcu zrozumieją, że w Polsce dziś rządzą właśnie socjaliści. Wprawdzie narodowi, ale socjaliści. Wprawdzie konserwatywni obyczajowo, ale gospodarczo socjaliści. To jest prawdziwa przyczyna dla której SLD, Inicjatywa, Razem są dziś poza parlamentem. Znowu świadomie spłycam, ale w licytowaniu się na daj, daj, daj po prostu przegrali. Najpierw z Platformą, ostatnio z Jarkiem Kaczyńskim i spółką. Bez liberałów i obyczajowo i gospodarczo odsunąć od władzy Prawa i Sprawiedliwości się lewicy nie uda. Pamiętajcie o tym Żakowscy, Zandbergi, Czarzaści, Nowackie zanim bezmyślnie następnym razem znowu naciśniecie na spust. Nawet jak Waszej lewicy pracownicy kiedyś uwierzą, to bez pracodawców wygrać Wam się nie uda. Szanujcie więc przedsiębiorców, szanujcie biznes.

To jest mit i zwykła nieprawda, że Polską przez ostatnie 27 lat rządzili krwiożerczy liberałowie. Na początku transformacji może i tak było, ale trwało to dosłownie kilka lat. Potem nastąpił zwrot w lewo. Gdyby to co piszę nie było prawdą, to nie mielibyśmy archaicznej gospodarki gdzie za 25% PKB odpowiada Państwo. Nie mielibyśmy ciągłego zadłużania się Państwa i długu publicznego na poziomie 1 biliona złotych. Przeciętny Kowalski nie pracowałby siedem lat krócej niż przeciętny Schmidt. To by się nie wydarzyło. Gdyby w Polsce rządzili liberałowie i na cokolwiek mieliby wpływ, to uchwalenie budżetu nie lądowało, by co roku na coraz dalszych stronach gazet. W tym roku w piątkowej Gazecie Wyborczej wylądowało już na stronie 17ej.

To, że w debacie publicznej temat budżetu nie występuje i jest z każdym rokiem marginalizowany, to jedna z przyczyn dojścia do władzy Prawa i Sprawiedliwości i ich niemalejących słupków sondażowych. Dopóki tego nie zauważymy i dopóki się temu się nie przeciwstawimy, póki nie wprowadzimy do szkoły ekonomii, logiki jako przedmiotów obowiązkowych, zawsze będziemy przegrani już na starcie. Zawsze będziemy pariasami Europy. Zawsze będziemy bezskutecznie gonić króliczka. Dopóki zawsze będzie coś ważniejszego niż budżet, dopóty zawsze będziemy mieli społeczeństwo roszczeniowe myślące, że pieniądze rosną na drzewach, oraz myślące, że 500 plus ktoś im wspaniałomyślnie dał. Dopóty tego nie zmienimy zawsze będą nami rządzić bardziej, lub mniej sprytni oszuści, manipulatorzy wykorzystujący nasze nieuctwo i niewiedzę. To tak samo ważne jak prawa kobiet. Jak prawa obywatelskie. Co nam i po najlepszym prawie jak nie będzie środków, by z tych praw w satysfakcjonujący sposób korzystać?

Oczywiście nie jestem naiwny. Wiem, że skuteczna polityka musi być oparta na emocjach, a nie na racjonalności. Łatwiej działa na wyobraźnię jedna dobrze opowiedziana historia grająca na wrażliwych społecznie emocjach, która jest dziś namacalnym konkretem, niż 40 miliardów złotych deficytu budżetowego, które są dziś abstrakcją. Ratowanie czyjegoś życia jest ostateczną historią i zawsze wygra z nudnym excelem. Jednak na tym polega odpowiedzialność, że musimy patrzeć o kilka kroków do przodu. Na tym polega nieodpowiedzialność, że te planowanie sobie odpuszczamy, że skupiamy się tylko na dziś, że zapominamy, że zawsze na końcu ktoś musi zapłacić.

Prawo i Sprawiedliwość wykorzystuje cynicznie te braki zainteresowania ekonomią obywateli i dziennikarzy. Coraz większą słabość papierowej prasy i to, że w zastępującym ją internecie rządzi komiks i populizm. Podatki są mało sexy. Nuda. PiS idzie więc tropem węgierskim. Kupuje sobie społeczeństwo za ich własne pieniądze. Węgierski rząd tylko w pierwszych 4 latach swoich rządów wprowadził 40 dodatkowych podatków. W tym tak absurdalne jak np. dla sektora telekomunikacyjnego podatek od długości kabli telefonicznych. My wprowadziliśmy sobie w zeszłym tygodniu podatek od deszczu. Serio.

Apeluje lewico – nie idźcie tą drogą. Krytyka była zasadna, ale dajmy już sobie wszyscy na wstrzymanie. Nie musimy się kochać i zgadzać, ale potrzebujecie nas, a my Was, a więc czas na przeprosiny i do roboty. Proponuję zacząć tak:

,,– Bardzo mi przykro, inżynier Mamoń jestem.

Bardzo mi przykro, Sidorowski.”**

* Cytat z piosenki -To co zostanie- z Płyty Voo Voo z 2010 roku- Wszyscy muzycy to wojownicy- autor Wojciech Wąglewski.

** Cytat z filmu Marka Piwowskiego Rejs z 1970 roku.

Czytaj również