Skaczemy?

Drukuj

Podobno gdy stoisz nad przepaścią, najtrudniejszy jest pierwszy krok. Potem już z górki...Skaczemy?

skok w przepaść

We wtorek przed sylwestrem w Sejmie działo się coś w końcu dla mnie. Wcześniej oczywiście też się działo. Trybunał Konstytucyjny ustrzelony. Dwóch rannych. Trzech zabitych. Wprawdzie Trybunał jeszcze żyje, ale co to za życie. Trybunał, konstytucja, trójpodział władzy to dla mnie bardzo istotna kwestia, ale nie będąc prawnikiem nie czułem się kompetentny komentować tego, co się działo z Trybunałem w Sejmie. Co innego wtorkowa aktywność Sejmu. Czas w końcu na to co tygrysy lubią najbardziej, czyli ustawy gospodarcze. Na tapecie i budżet, i podatek bankowy, a w tle dyskusja na temat programu 500 plus.

Zacznijmy od budżetu. Najpierw taka ogólna kwestia. Uchwalanie budżetu to moim zdaniem najważniejsza ustawa, jaką co roku przygotowuje rząd i parlament. Wprawdzie w Polsce wiedza ekonomiczna jest na tak małym poziomie, że mało kogo to obchodzi i mało kto coś z tego rozumie, ale na to już nic nie poradzę. Budżet oczywiście PIS odziedziczył po poprzednikach, czyli Platformie i krytykując tę nowelizację PISu tak naprawdę do końca nie wiadomo, czyja to wina, czy jednych, czy drugich. Co na pierwszy rzut oka? Ano to, że zmian zbyt wielu w stosunku do budżetu PO nie ma. Na pewno na co zwracają uwagę różne organizacje w tym i NBP, ten budżet jest źle zaplanowany po stronie dochodowej. Na pewno wzrost jest przeszacowany i nie ma szans na wzrost PKB o 3,8%. Ceny i inflacja też nie wzrosną o 1,7%. Nie ma na to szans. Nie przy taniejącej ropie i ledwie dyszącej europejskiej gospodarce i wyraźnym zwolnieniu w Chinach i dalszej recesji w Rosji. Ta prognoza jest powyżej Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Komisji Europejskiej, jak i NBP. To jest zwykłe chciejstwo i jest po prostu niepoważne. Ale ten rząd już w przypadku Trybunału Konstytucyjnego pokazał, że liczy się z opinią tylko swoją i niczyjej innej nie potrzebuje. Nie wiadomo też nic o zapowiadanym przez PIS uszczelnieniu podatkowym. PIS planuje w przyszłym roku większe wpływy z podatków z VATu 313mln złotych, PITu 194mln złotych i dalszą obniżkę CITu o 393mln złotych. Wzrośnie też minimalnie akcyza o 63mln złotych, ale bądźmy poważni. Te kwoty razem nie mają znaczenia. Znaczenie ma podatek od instytucji finansowych, który da budżetowi 4-5 mld i podatek od sklepów, który ma dać ponad 2 mld. Problem z podatkiem sklepów jest tylko taki, że nikt nie wie jak on będzie w końcu wyglądał, bo wersja z września, którą opisałem tu na blogu, to bubel, który zniszczy polski handel. Najistotniejsze jest jednak w tym budżecie, że jest on rekordowy, jeżeli chodzi o jednoroczną propozycję deficytu budżetowego. Co, razem ze zdemontowaniem reguły wydatkowej, prowadzi nas prosto na drogę Grecji i, ze skutkiem natychmiastowym, wyższego opodatkowania naszych papierów dłużnych.

Co do podatku bankowego to reakcja banków jest też natychmiastowa. Możemy sobie poczytać. Bank BPH planuje redukcję 1,7tys etatów. PKO BP zwalnia 800 osób. Podatek bankowy będziemy mieli najwyższy na świecie. Oczywiście tym samym pomoc frankowiczom, co obiecywał Prezydent Duda i która to obiecanka wyniosła go do prezydentury, okazała się zwykłą ściemą. Pani premier też wyjdzie na kłamczuszka. Oj tam, oj tam, to tylko taki małe miki. Duże miki to może być powtórzenie węgierskiego scenariusza. Węgry na których się wzorujemy właśnie wycofały się z podatku bankowego, bo banki tam zredukowały akcję kredytową na skutek tego podatku o 30% co okazało się zabójcze dla ich gospodarki. Przypominam, że my poprzeczkę podatku do przeskoczenia ustawiliśmy sobie wyżej. Nieporozumieniem jest też podatek od ubezpieczycieli, który dotknie głównie kontrolowany przez Państwo PZU. To tak jakbym wyjął sobie z kieszeni spodni 334 miliony złotych i włożyłbym sobie do kieszeni marynarki i cieszyłbym się jak dziecko, że jestem bogatszy o 334 miliony złotych. Niestety, muszę zmartwić siebie i nas wszystkich, a w szczególności ministra Szałamachę. To tak nie działa. Dlatego prezesa Klesyka już nie ma. Kwestia kolejna to SKOKi i ominięcie podatkiem tej instytucji oraz BGK. Jestem pewny, że Komisja Europejska to wytknie i będzie problem. Trybunał Konstytucyjny też by to wytknął. Teraz wiemy, po co PISowi była heca z Trybunałem. Nie będę też już tu wspominał o tym, co się dzieje dzięki podatkowi bankowemu z giełdą. Wystarczy spojrzeć na akcje notowanych instytucji finansowych i w efekcie na WIG.

No i na deser zostawiam sobie program 500 plus dla którego cała ta gimnastyka budżetowa jest potrzebna. Z tych 54 mld planowanego deficytu istotną częścią jest ta propozycja. Powiem tak. Z jednej strony problem demografii jest istotny i moim zdaniem Państwu opłaca się promować dzietność i w większości państw Unii ten mechanizm, wbrew temu co stara się nie dostrzegać opozycja, jest stosowany. Dane mam za 2014 rok, więc może coś się zmieniło w 2015tym. Jeżeli tak to proszę o wyrozumiałość i komentarz. Zacznijmy od Niemiec, które mają gigantyczne problemy demografią. W Niemczech świadczenia rodzinne otrzymują rodzice wszystkich dzieci do 18. roku życia. Na pierwszych dwoje dzieci w rodzinie – po 184 euro na miesiąc, na trzecie – 190 euro, na każde następne po 215 euro. W Irlandii miesięczny zasiłek dla dzieci poniżej 18 lat wynosi: 130 euro na jedno dziecko, 260 euro na dwoje dzieci, 390 euro na troje, 530 euro na czworo, 670 euro na pięcioro dzieci, 810 euro na sześcioro dzieci, 950 euro na siedmioro dzieci, 1,090 euro na ośmioro dzieci. Holendrzy otrzymują zasiłki na dzieci do 17 roku życia. Dla dziecka do 5 lat wynosi on 195 euro na kwartał, od 6 do 11 lat – 237 euro na kwartał, a od 11 do 17 lat – 279 euro na kwartał. We Francji rodziny otrzymują zasiłek podstawowy na dziecko do 3-go roku życia. Wynosi on ok. 185 euro miesięcznie. Ponadto jeśli rodzic zrezygnuje z pracy, by zająć się dzieckiem, dostaje zasiłek od 145 do 572 euro. Z kolei pracujący rodzic otrzyma pomoc finansową, aby pokryć koszty np. opiekunki. Ten zasiłek wynosi od 174 do 458 euro dla dziecka w wieku do 3 lat lub między 87 a 229 euro dla dziecka w wieku 3-6 lat. W Szwecji, podobnie jak w Austrii, czy Norwegii wszystkim rodzinom bez względu na dochody przysługuje miesięczny zasiłek na dzieci (do lat 16, a jeśli dziecko się uczy to też do 20 roku życia). Wynosi on 95 euro na dziecko. Dla rodzin wielodzietnych dodatkowo wypłacane są zasiłki rodzinne: 10 euro na drugie dziecko, 35 na trzecie dziecko, 85 na czwarte dziecko oraz 100 na piąte i kolejne dzieci. Zasiłek rodzinny w Hiszpanii zależy od zarobków rodziców i wynosi 291 euro rocznie (24,25 euro miesięcznie). Świadczenie przysługuje wówczas, gdy dochód rodziców wychowujących jedno dziecko nie przekracza 9 328,39 euro brutto rocznie. Przy drugim dziecku limit rośnie o 15 proc. W przypadku rodzin wychowujących troje dzieci rodzice pobierają świadczenie, jeżeli zarobki nie przekraczają 15 903,65 euro, a przy większej liczbie dzieci – 2575,95 euro. I na deser w bogatej Norwegii zasiłek przysługuje na każde dziecko w rodzinie i nie zależy od wysokości dochodów rodziców. 195 euro jest wypłacane co miesiąc do czasu, gdy dziecko ukończy 18 lat.

Niestety właściwie wszędzie efekty tych świadczeń są marne. Może i idea słuszna, ale nie tędy droga. Zauważył to nawet minister Gowin, który stwierdził, że proponowany „w projekcie ustawy transfer socjalny niekoniecznie musi być najlepszą metodą rozwiązywania problemów społecznych, a wręcz przeciwnie – może przyczynić się do utrwalenia ekskluzji (czytaj wykluczenia) społecznej i dezaktywizacji zawodowej gorzej sytuowanych obywateli”. Oznacza to, że zdaniem Gowina, 500 zł na dziecko może pogłębić wykluczenie społeczne i utrwali bezrobocie biedniejszych. Minister Szałamacha na piętnastu stronach też zakwestionował sens tego programu. Potem się wprawdzie delikatnie wycofał, ale pierwsze słowo do słownika, a drugie do śmietnika. Problemem Gowina i Szałamachy jest bowiem to, że nie będąc socjalistami na skutek dziwnych okoliczności znaleźli się w socjalistycznym ugrupowaniu i to na dodatek na fotelach ministrów. Ot i cały ambaras. Oczywiście, by dalej podróżować w oparach nocnych sejmowych absurdów należy przypomnieć sobie wcześniejszy klasyk, czyli sugestię Wujka Dobra Rada, obecnie Marszałka Sejmu Stanisława Karczewskiego, by bogaci nie brali zasiłków, bo się skompromitują! Na koniec sobie zostawiłem istną perełkę, która będzie puentą tej historii.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej podaje, że „niezbędne będzie zatrudnienie w gminach około 7 tys. nowych pracowników” do obsługi wypłaty świadczeń wychowawczych.”

Podobno gdy stoisz nad przepaścią, najtrudniejszy jest pierwszy krok. Potem już z górki…Skaczemy?

 

Czytaj również