Strategia odpowiedzialnego(?) rozwoju

Drukuj

beznazwy

Część mediów, oczywiście niereżimowych, żyje ostatnio aferą dotyczącą rzecznika Ministerstwa Obrony Narodowej, a zarazem ulubieńca Antoniego Macierewicza Bartłomieja Misiewicza, który – by mógł też skorzystać z ,,dobrej zmiany” – został powołany do rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, ot klasyka i zwykły pisowski TKM (pisałem już o tym tu: https://bartlomiejausten.wordpress.com/2016/05/23/tkm-lub-rodzina-na-swoim/) i nie pierwsza i nie ostatnia osoba w państwowej spółce bez kompetencji, gdyby nie fakt, że Pan Misiewicz nie ma wyższego wykształcenia. Te niedobory w wykształceniu skutkują tym, że powołanie Misiewicza do rady nadzorczej PGZ stało się tym samym przestępstwem polegającym na złamaniu ustawy z 30 sierpnia 1996 roku o komercjalizacji i prywatyzacji spółek skarbu państwa. Ustawa ta stanowi, że członkowie rad nadzorczych muszą zdać odpowiedni egzamin państwowy. Bartłomiej Misiewicz nie tylko tego egzaminu nie zdał, ale zdawać go nie może, bo rozporządzenie rządu z 7 września 2004 roku mówi wyraźnie, że do kursów i egzaminów na członków rad nadzorczych mogą przystępować tylko osoby posiadające wyższe wykształcenie. Panu Misiewiczowi udało się zaś ukończyć tylko liceum.

Jednak wcale bym o tym nie wspominał tutaj, bo szkoda mi czasu na opisywanie po raz kolejny tej patologii, ale musiałem nadmienić o tym na wstępie, bo zmusiłem się ostatnio do przeczytania ,,Strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju”. Najpierw ten rządowy dokument, gdy był z pompą prezentowany liczył trzydzieści kilka slajdów. Potem w lutym rozrósł się do 66 obrazków. W końcu w lipcu pojawił się sam dokument, a nie slajdy.

Lektura tego dokument najpierw mnie rozbawiła, ale potem przeraziła. Ministerstwo Rozwoju pod kierownictwem wicepremiera Mateusza Morawieckiego chyba na serio uważa, że to urzędnicy najlepiej wiedzą, co chcą kupić konsumenci i mogą dzięki temu zaplanować rozwój gospodarki. Że to urzędnicy o kompetencjach Bartłomieja Misiewicza, Wojciecha Jasińskiego, Andrzeja Jaworskiego mogą zaplanować rozwój z pominięciem procesu konkurencji. W kraju, gdzie prawie 26% PKB generuje Państwo, a nie sektor prywatny, w kraju który już dwa razy zbankrutował przez socjalistyczny system gospodarki planowanej, nadal u władzy znajdują się ludzie pokroju Morawieckiego, którzy uważają, że urzędnik wie najlepiej. W tej strategii jak ktoś wyliczył słowo ,, wspierani” pada 404 razy. Rząd chce wspierać takie branże jak na przykład systemy militarne, rozwiązania lotniczo-kosmiczne, ekobudownictwo. Dlaczego te branże, a nie inne, to nie wiadomo. Nie ma tu ani słowa, ile to wspieranie np. ekobudownictwa będzie kosztować i kto za to zapłaci, chociaż pieniądze nie rosną na drzewach więc z grubsza wiadomo kto: Pan zapłaci, Pani zapłaci, znaczy się społeczeństwo. Zapłacą też przedsiębiorcy, którzy imają się nie dość strategicznych według ministerstwa sektorów, czy branż.

Tych mankamentów, sprzeczności, uproszczeń, braku elementarnej logiki jest dużo więcej. Niech ktoś mi odpowie na pytanie jak rząd chce poprawiać dostępność transportową, gdy jednocześnie zwalcza Polski Bus? Rząd też chce wspierać polskie stocznie, gdy te w końcu pozostawione same sobie, bez szkodliwego nadzoru Państwa zaczęły sobie świetnie radzić. Według zeszłorocznych danych Ministerstwa Gospodarki polskie stocznie przerabiają pięć razy mniej stali niż przed laty, a wartość ich przychodów jest ok. cztery razy większa. Zatrudnienie w przemyśle stoczniowym wzrosło ostatnio o 39%. Jest co zepsuć…

Na pewno znajdą się chętni, by tego dokonać. Te dążenie do budowania narodowych championów przy polityce kadrowej, jaką prowadzi dzisiejszy rząd to najkrótsza droga do gospodarczej katastrofy. Niesamowite jest też to jak Mateusz Morawiecki potrafi z lekkością i nonszalancją traktować liczby. Najpierw była mowa o bilionie złotych na inwestycje. Okazało się, że jednak ten miś był za mały na skalę naszych możliwości. Teraz już więc mowa o 1,7 biliona złotych. 700 miliardów złotych w tę, 700 miliardów złotych w tamtą stronę. Dla magika Morawieckiego i jego ekipy to żaden problem. Nic to, że właśnie odnotowujemy rekordowy spadek 5% w inwestycjach. Chcemy mieć wyższe inwestycje, to wprowadzamy konsumencki program 500 plus? Rząd jest za zwiększaniem zatrudnienia, a jednocześnie jego decyzje je zmniejszają. Nie jestem w stanie zrozumieć jak rząd, który w tej strategii prawidłowo definiuje cele, które mamy osiągnąć jednocześnie uchwala ustawy, które uniemożliwiają ich realizację. W 38 milionowym kraju, w którym pracuje zaledwie 16 milionów ludzi rząd podnosi płacę minimalną? Z jednej strony strategia mówi o potrzebie mniejszej represyjności kontroli przedsiębiorców, a z drugiej strony Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowuje represyjne zmiany w ustawie o konfiskacie rozszerzonej? Wicepremier postuluje wzrost innowacyjności, a jego rząd promuje państwowe monopole, które innowacyjności szkodzą, czego przykładem są przetargi MON ograniczające zamówienia tylko dla państwowych firm? W strategii pojawia się postulat lepszego i bardziej przewidywalnego prawa, a jednocześnie rząd pomija konsultacje społeczne i uchwala nowe ustawy bez nich. Niemalże połowa uchwalonych w tej kadencji uchwał została zgłoszona jako projekty poselskie, dzięki czemu nie trzeba ich analizować pod kątem ich wpływu na np. finanse publiczne, rynek pracy, itp?

Tej niekonsekwencji jest tu dużo więcej. Jednak najbardziej przeraża mnie wizja nowego pisowskiego Nikodema Dyzmy, który obsadzi 300 dobrze płatnych posad po repolonizacji PKO S.A przez PKO B.P. Przed zmianą prawie 60% członków zarządów spółek Skarbu Państwa miała na przykład doświadczenie pracy zawodowej zagranicą. Dziś po ,,dobrej zmianie” ten odsetek już wynosi poniżej 20% jak pokazują najnowsze badania Forum Obywatelskiego Rozwoju. Już się przekonaliśmy, że kompetencji do nadzorowania stadniny nie nabędzie się tylko przez fakt, że ktoś od zawsze marzył o pracy z końmi i odkrył w sobie nową życiową pasje. Patriota nieudacznik wyrządzi tyle samo szkód co niepatriota nieudacznik. Przeraża mnie to równie co pisowska wizja PRL bis, która pod trendy hasłami typu innowacyjność, drony, inteligentna kopalnia, wyziera na każdym kroku z tego dokumentu.

Czytaj również